Macie mnie. Chce pisac. Chce pisac duzo i zawile. Chce opisac to, co w tym momencie mi w duszy gra, chce sie moc tym dzielic.
Nigdy nie sadzilam, ze te wakacje moga sie tak diametralnie zmienic. Pierwsze dwa tygodnie byly fatalne. Nie czulam sie dobrze, sama nie wiedzialam czego chcialam. Wystarczyl jeden nieopatrzny dotyk i glebokie spojrzenie, zeby zrozumiec cos, co piwinnam byla zrozumiec wieki temu. Ile czasu zmarnowanego. Ile nieuchwyconych chwil.
Nie, nie chce mowic, ze kocham. To nie tak. Przeciez ja w pazdzierniku wracam do domu. Przeciez pozniej przyjade dopiero na wakacje. To caly rok! Nikt nie wytrzyma tak dlugo, a wyznanie zobowiazuje. Poza tym nie chce byc zazdrosna. Nie chce oczekiwan. Ja chce jedynie moc przezywac to, co uszczesliwia mnie od niedawna. Chce lapac kazdy moment i nie przejmowac sie konsekwencjami. Kiedy tylko dopuszczam do siebie mysli o milosci, to zaraz rodza sie w mojej glowie glupie mysli. Nie chce ich. One moga wszystko zepsuc.
Moje niepisanie nie wynikalo z odciecia od sieci. Jakby sie uprzec to tutaj WSZEDZIE jest internet ;) W gruncie rzeczy nie wiedzialam o czym mam pisac, czy mam pisac...
Rozbita jestem.
'Jak wrocisz do polski, to bedziesz mnie pamietac?'
Boze, czlowieku, czy Ty naprawde myslisz, ze ja to tak lekko traktuje?
'Przykro mi, ze nie mowisz, ze mnie kochasz. Ja Cie kocham bardzo.'
Za krotko, za malo, za wczesnie. Daj mi czas na poukladanie tego wszystkiego i zaplanowanie. Czassss!
'Chyba zapomnialem o skarpetce...'
Od tygodnia mysle tylko o tym. Wpadlam? A to sie mama ucieszy. Blagam, niech tabletki dzialaja...
Lezymy sobie pod kocykiem, przytuleni i sluchamy muzyki. Zero rozmow. Jedynie wzajemna bliskosc. Muzyka sprawila, ze mialam ochote wyznac mu wszystko, co mi lezy na sercu i co mam w glowie. Wtedy sie odezwal...
'Jak to bedzie bez Ciebie tutaj?'
Wymieklam.
Jak to bedzie bez Niego przy mnie?
Przytulilam sie mocno i uslyszalam ciche 'I miss you'...
Bede plakac. Bardzo plakac.
Wiadomosc spadla na mnie troche niespodziewanie. Nie wiedzialam, jak mam sie czuc. Co myslec? Nie sadzilam, ze tak szybko sie to stanie... Ale od poczatku.
Dzisiaj udalo mi sie porozmawiac z M. Tzn on odezwal sie do mnie, kiedy wlasnie siedzialam na gg i tlumaczylam Bastkowi co i jak z takim polskim komunikatorem (chce zaczac z niego korzystac, zeby ze mna rozmawiac, jak wroce do polski... tak jakby skype nie istnial, hehe). W kazdym razie na poczatku rozlaczylam okno i nie chcialam odpisywac na jego wiadomosc. Poniewaz poczulam na sobie zaciekawione spojrzenie moich kochanych meskich oczu, a nie chcialam sie tlumaczyc, na kolejna wiadomosc odpisalam. Rozmowa nie byla dluga ani zbyt rozwinieta... A szczegolnie do momentu, kiedy M. powiedzial, ze kogos ma. Jakby mnie ktos zdzielil po twarzy. Nagle przebudzenie. Bylam zla. Ba, wsciekla! Dopiero przy kolejnych przeklenstwie uzmyslowilam sobie, ze obok mnie siedzi moj facet i nie wie co ze soba zrobic. Uspokoilo mnie to, ze wiedzialam, ze po polsku on nic nie rozumie, ale kiedy spojrzalam w jego oczy poczulam jakby mnie przejrzal na wylot.
'What's going on?'
Wlasnie... What's going on Aska?! Przeciez ten gnojek jest calkowita przeszloscia, a tak brzydko reagujesz na jego nowy zwiazek? Co Cie to obchodzi?...
Bo on kiedys byl moj, a teraz inna trzyma na nim swoje lapska... I niewazne jest to, ze juz go nie kocham, ze jestem z Bastkiem. To nie ma znaczenia, kiedy zaczynam myslec wspomnieniami.
B. patrzyl na mnie niepewnie, wypytal, w koncu wyszedl z mieszkania trzaskajac drzwiami. Wrocil chyba po 2 godzinach. Klocilismy sie zazarcie. Wygarnelismy sobie to, co nie mialo tak naprawde znaczenia. Kiedy skonczylo nam sie zrodelko bzdur i idiotycznych zarzutow, wyladowalismy w lozku. Zapomnialam wtedy o M, jego dziewczynie, o tym co bylo miedzy nami.. Liczyl sie tylko ten, dziki z natury, facet obok mnie.
Kiedy pozniej lezelismy, on ogladal telewizje, a ja czytalam ksiazke, w pewnym momencie poczulam jego dlon na szyi. Dotykal jej delikatnie...
'Widzisz, na calym swiecie tylko jedna osoba moze dotknac tej szyi i to jest ja.'
Bo musicie wiedziec, ze nikt nie moze dotykac tej czesci mojego ciala. Zawsze reaguje na to agresywnie, jakbym sie bala, ze ktos mi zrobi krzywde, zacisnie dlon. On moze mnie dotykac tam w kazdy sposob, a mi to sprawia przyjemnosc.
'Tak, to przeznaczenie' Powiedzialam ze smiechem i pozwolilam sie nadal po tej szyi masowac :o)
Kryzys minal? Nie wiem, ale dzisiaj sie usmiecham :)