Let's play!


02.06.2008 :: 00:30 Komentuj (3)

To jest głupia gra, wiesz? Pewnie kiedyś miała sens, ale w tym momencie bawimy się jak dzieci. Gdybym ja była jeszcze zazdrosna, gdyby między nami było jeszcze jakieś uczucie. Nic nas nie łączy, więc tym bardziej nie rozumiem tej walki. Po co szukać kontaktu, skoro i tak się nic nie osiągnie? Po co pisać te głupie smsy, które jedynie psują atmosferę? Kurczę, ja chcę zamknąć ten rozdział! Zamknąć definitywnie!

Chcę zacząć od nowa. Chcę zrobić restart. Zapomnieć może nie, ale na pewno przestać żyć przeszłością.
Studia? Zmieniam, albo zaczynam od nowa. Ludzie są podli, nawet gdy wiedzą, że Ci zależy strasznie. Nie wiem co zrobię. Pokazać, że mimo wszystko się nie poddaję i walczyć? A może uciec gdzieś, gdzie na pewno sobie poradzę i na lajcie przejść przez to wszystko? No właśnie.
Ludzie? Nie wiem, kiedy żyło mi się lepiej. Gdy miałam jedynie Kalinę, a do innych miałam neutralny stosunek, czy kiedy mam wielu znajomych, niektórych wkurwiających, ale zawsze jest się do kogo odezwać? No właśnie.
Nastawienie? Łatwo mieć wszystko w dupie i szukać najprostszej drogi, albo w ogóle rezygnować. Ale czy tak się gdziekolwiek dojdzie? Czy w ten sposób w ogóle da się coś osiągnąć? Potrzeba pracy, zaangażowania i chęci. No właśnie.

Restart. Pełen. Czas dorosnąć i przestać się oszukiwać, że to już nastało.



O takie refleksje mnie naszły w dniu dziecka.


Dosyć.


11.06.2008 :: 20:44 Komentuj (2)

Smutna. A może wściekła? Nie wiem. Dopiero dzisiaj, po paru latach, rozumiem jaką rodzice zrobili mi krzywdę rozwodząc się w taki brzydki sposób. Generalnie mam ochotę ryczeć. Taki piękny dzień zamienił się w koszmar.
Nienawidzę ich.

I tak, piszę to z głębi serca.


To chyba ten moment...


15.06.2008 :: 00:13 Komentuj (6)

No dobra, problemy problemami, ale nigdy nie można powiedzieć sobie, że to koniec. Tak naprawdę dopóki żyjemy, to nie można mówić o końcu. Fakt, dużo rzeczy nam się nie udaje, ale czy należy się tym tak bardzo przejmować? Czy nie lepiej walczyć o to, aby kolejne cele zostały osiągnięte? Ja właśnie tak postrzegam swoje porażki - jako siły do stoczenia następnej bitwy. Szukam wyjścia z trudnej sytuacji starając się nikogo nie obwiniać. Tak samo, jak nie chcę aby rodzice wtrącali się za bardzo w moje życie, tak nie mogę wchodzić z buciorami w ich. Pewien kompromis należy osiągnąć. Dlatego podnoszę głowę do góry...

... i wyjeżdżam.

Myślę, że za dwa tygodnie mnie już tu nie będzie. Oczywista oczywistość - wrócę. Ale na razie wymykam się, aby znaleźć jakieś nowe cele i idee. Może jakaś praca, która pozwoli mi poczuć się swobodnie? Trochę wolności nikomu nie zaszkodziło, a ja chyba potrzebuję porządnie stęsknić się za rodziną.
Co dziwne, mama pomaga mi z całą organizacją. Gorzej z ojcem, który jeszcze o niczym nie wie. Nie mogę zebrać się na to, aby go poinformować o zmianie planów. Nie wiem jak to przyjmie, ale jeżeli znowu zrobi mnie w chuja, straci ostatnią przychylną sobie osobę w tej rodzinie. Nie wiem, czy chce tego, ale osobiście nie czuję się źle z myślą, że miałabym przestać sie martwić o niego, tak jak on przestał martwić się o mnie 17 lat temu. Skoro się raz wybiera pewną drogę i nie ma się ochoty na jej zmianę, to innym pozostaje to zaakceptować. Mam rację?

No i tak to wygląda. Wielkie chaos w moim życiu spowoduje najprawdopodobniej to, co wg planów miało nastąpić za minimum 3 lata. Biegnę za wolnością i swego rodzaju dorosłością. Potroszczę się trochę o samą siebie i może nareszcie poukładam to wszystko w swojej głowie.

Nawet nie wiecie, jak mi ulżyło.
I żeby było jasne: mi wcale nie jest źle. Powiedziałabym nawet, że uśmiecham się ostatnio więcej i mam więcej optymistycznych myśli. Znalazłam złoty środek na wyczyszczenie kart, na pełen restart o którym tyle mówię. Ucieczka? Nie. To raczej pełna odmiana, która mnie uzdrowi :)


Polecam:





Say goodbye to the world you thought you lived in.


15.06.2008 :: 22:17 Komentuj (6)

Wiecie jak się czułam, kiedy wyrzucałam dzisiaj wszystko co związane było z Nim? Jakieś płyty z jego/naszą ulubioną muzyką, jakieś bibeloty, które stały i się kurzyły jedynie - to wszystko było częścią nas i kiedy przyszło się z tym na dobre pożegnać, to przeżyłam moment załamania. Boże, jestem taka sentymentalna. Nie sądziłam, że ten człowiek budzi we mnie jeszcze jakieś miłe uczucia. Nie sądziłam, że zagnieździł się tak głęboko w moim życiu, duszy i sercu.
Ciężko jest odciąć się od czegoś, czym się żyło tyle czasu. Dla miłości robimy wiele głupot, a dla tej jednej ja zrobiłam ich więcej niż norma przewiduje... Dlatego kiedy rwałam dzisiaj jakieś zdjęcia ze słodkimi podpisami, czy kiedy wrzucałam do worka miśka, to czułam się, jakby ktoś odrywał od serca po części mnie samą. Pusto się zrobiło w momencie kiedy worki wylądowały w osiedlowym śmietniku. Tyle starań, uśmiechów i łez, żeby trafić na ten moment i wylądować tu, gdzie jestem.


Dzisiaj znalazłam muzykę od Kuby i na refleksje mnie wzięło. Kurczę, chłopak pojawił sie na tak krótko, a tak bardzo mnie zmienił. Nie wiem, co u niego słychać, bo przecież od dawna się już nie kontaktujemy ze sobą, ale jedno jest pewne. Kiedy mówił, że robię głupoty, to od razu się go słuchałam i naprawiałam swoje błędy. Taki guru, starszy brat, którego nigdy nie miałam :) Jego ulubiona muzyka była moją ulubioną, jego ulubionych aktorów ja także uwielbiałam. Może było to głupie i dziecinne, ale dzięki takiej osobie jak Kuba mogłam kreować swoją rzeczywistość. Tak sobie myślę, że może to nie była znajomość 'na zawsze'? Może on miał jakąś rolę tylko do pewnego momentu? To pewne, zszedł ze sceny niepokonany :)


Przeraża mnie układanie sobie życia. Przeraża mnie pożegnanie z tym, co sprawiło mi tyle bólu. Przeraża mnie pełna odpowiedzialność za siebie i życie na własną rękę. Ponieważ jednak uwielbiam się bać, to jedyne co czuję to podniecenie.


Na wszystko jeszcze raz popatrze...


19.06.2008 :: 03:09 Komentuj (3)

Ostatnia zmiana wyglądu tego miejsca przed wyjazdem. Raczej nie znajdę czasu na kolejne przeróbki, ale nie sądzę też, aby to było potrzebne. Szablon wyjątkowo mi się podoba.

Dzisiaj rozmawiałam z Kaliną o tym całym moim wyjeździe (to już pewne: pierwszego lipca mam wylot) i powiedziałam jej, że mama ciągle mnie prosi o to, abym się nie zakochała. Wiadomo, nie chce, aby jej druga córka bezpowrotnie opuściła dom. I kiedy tak rozmawiałyśmy, to doszłam do wniosku, że nie miałabym nic przeciwko temu, aby tam zostać. Studia możliwe, życie i praca możliwe... Hah, tak, pewnie teraz tak mówię, a jak już się tam znajdę to będę chciała szybko wracać z tęsknoty. Nie zmienia to faktu, że boję się trochę, że wolność mi trochę poprzewraca w głowie. Sama mam tego świadomość, że mój umysł płata mi czasami figle i nie do końca postępuję mądrze. Sama nie wiem.. wszystko wydaje się jeszcze poza mną, ale z drugiej strony patrzę na to wszystko jak na jakąś wielką życiową szansę... A co jak się zawiodę? A jak zawiodę samą siebie?

Relaksuję się przy muzyce Marka Grechuty. Dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że nigdy o tym człowieku nie miałam dobrego zdania, a jego piosenki wydawały mi się psychodeliczne wręcz. Teraz właśnie jego tekstów potrzebuję i z nimi chcę się utożsamiać.


P.S. Taka większa-mniejsza prośba do Was. Jeżeli już komentujecie i wyrażacie opinię i w ogóle wszystko jest zajebiście, to chociaż linki swoje podajcie. A jak już podajecie, to poprawnie proszę. Bo mnie strzeli zaraz. Dzięx :P


Push the feeling on


21.06.2008 :: 19:06 Komentuj (5)

Myślałam, że to porażka jakaś będzie. Wczoraj dzień zaczął się całkiem sympatycznie, ale potem było już tylko gorzej. Przede wszystkim, będąc na mieście z Kaliną, widziałam dawno niewidzianego i nawet trochę zapomnianego pana X. Też mnie zauważył i się nawet niewyraźnie uśmiechnął z tego swojego wypasionego samochodu. Chyba chciał się zatrzymać, ale jako, że odwróciłam szybko wzrok, to zmienił plany. Z początku się nie przejęłam, bo wiem, że akurat wczoraj wyglądałam zajebiście, a wiadomo, że żal byłego (jakim by on tam byłym nie był :P) jest bezcenny. Z drugiej strony poczułam się nieswojo.
Myślałam, że to koniec niekomfortowych sytuacji jak na jeden dzień, ale chyba się myliłam. Kiedy wysiadałam u siebie z autobusu, na przystanku złapał mnie Y! Co on tam robił? Nie wiem. I nie pytałam przez grzeczność. Co wiem, to wiem, że zainteresował się tym co u mnie. Palant. Tak po prostu się mnie zapytać \'Co słychać?\' to chamstwo. I co? Może w minutę miałam mu opowiedzieć, co się działo po tym, jak po którymś tam spotkaniu przestał dzwonić? Haha, po moim trupie. Odpowiedziałam zdawkowo, że wszystko ok. Wiecie, takie ugrzecznione \'spierdalaj\'. Odwróciłam się i poszłam. Nie wiem, co on tam robił, po co stał na tym cholernym przystanku.. Ale mam nadzieję, że więcej go nie spotkam.
Teraz pan Z (alfabet mi się skończy niedługo :D) pyta po raz trzeci, czy się z nim umówię, a ja po raz trzeci odpowiadam, że nie. Nie pytajcie dlaczego.. Ja gościa nie znam nawet. Napisał kiedyś do mnie przez przypadek na gg i teraz czasem rozmawiamy. Z tych rozmów wynika, że chłopak jest nudny po prostu. Poza tym nie bawią mnie \'spotkania na realu\'. Co gorsza już mi się wymówki kończą. W końcu chyba przyjdzie czas, żeby posłużyć się kolejnym ugrzecznionym \'spierdalaj\'.


Kiedy posumować to wszystko, okazuje się, że we własnym mieście czuję się jak w klatce. Wszędzie znane twarze, wszędzie byli lub po prostu sprawdzeni faceci. A ci, którzy teraz zajebiście mi się podobają, są poza moim zasięgiem. Ale nie, nie, nie. Szanuję się. Nie będę się pocieszać ochłapami.



Kalina mówi, że nie wrócę.









Dzień Ojca!


23.06.2008 :: 22:54 Komentuj (5)

Dzień Ojca. Bardzo ważne święto w ciągu całego roku. Nawet program na TVN24 temu poświęcili. Onet.pl szaleje i poświęca tatusiowatym zdjęciu całą stronę, natomiast na wp.pl znaleźć można serialowych tatusiów. Słodziaki!
Jak wyglądał mój Dzień Ojca? A więc z samego rana, jak tylko wstałam (świt, bo godzina 11. u Taty była 5 rano więc nie mam wyrzutów sumienia), jak na przykładna córkę przystało, wysłałam kartkę elektroniczną z życzeniami od serca. Jakie było moje zdziwienie, kiedy zaraz po otrzymaniu potwierdzenia o odebraniu, zadzwonił do mnie telefon. Tak! To Tata dzwonił! Chciał podziękować za kartkę!
Podziękował. Zajęło mu to... Jedno zdanie. Później postanowił wykorzystać okazję i porozmawiać ze mną \'na poważnie\'. Więc rozmawialiśmy sobie poważnie, wielu rzeczy się o sobie dowiedziałam nawet. Jakże miło się rozmawia z moim tatą NA POWAŻNIE! Ach, niesamowite uczucie. Kochany człowiek.
Ale nareszcie znalazłam odpowiedź na pytanie, które męczyło mnie od baaardzo dawna... Już wiem, dlaczego wszyscy się od niego odwracają!
Tato, spójrz na moje plecy i poczuj smak zawodu.

I nie, tym razem to nie ja popełniłam błąd zaślepiony głupcze. Straciłeś najpierw jedną córkę, a teraz wkurwiłeś drugą. Jak Ty to robisz? Na pewno masz jakiś ukryty przepis na to :)


Wszystkiego najlepszego Kochanym Tatusiom z całego świata! Dbajcie o córki i niech nigdy \'się nie zmienia\' ;]


Let\'s play!


25.06.2008 :: 20:05 Komentuj (5)

01010111 01101011 01110101 01110010 01111010 01100001 00100000 01101101 01101110 01101001 01100101 00100000 01110100 01101111 00100000 01111100 01100101 00100000 01101111 00100000 01110111 01110011 01111010 01111001 01110011 01110100 01101011 01101111 00100000 01110000 01111001 01110100 01100001 01100011 01101001 01100101 00101110 00100000 01010000 01101111 00100000 01100011 01101111 00100000 01100011 01111010 01111001 01110100 01100001 01100011 01101001 01100101 00100000 01110100 01100101 00100000 01110000 01101001 01100101 01110000 01110010 01111010 01101111 01101110 01100101 00100000 01101110 01101111 01110100 01101011 01101001 00100000 01110011 01101011 01101111 01110010 01101111 00100000 01101001 00100000 01110100 01100001 01101011 00100000 01110000 11110011 01111010 01101110 01101001 01100101 01101010 00100000 01111010 01100001 01100100 01100001 01101010 01100101 01100011 01101001 01100101 00100000 01101101 01100001 01110011 00011001 00100000 01110000 01111001 01110100 01100001 01000100 00111111 00100000 01001101 01100001 01101101 00100000 01101010 01110101 01111100 00100000 01100100 01101111 01011011 00000111 00100000 01101111 01110000 01101111 01110111 01101001 01100001 01100100 01100001 01101110 01101001 01100001 00100000 01100011 01101001 00000101 01100111 01101100 01100101 00100000 01101111 00100000 01110100 01111001 01101101 00100000 01110011 01100001 01101101 01111001 01101101 00101110 00100000 01000011 01101001 01100101 01110010 01110000 01101100 01101001 01110111 01101111 01011011 01100011 01101001 00100000 01101101 01101001 00100000 01100010 01110010 01100001 01101011 01110101 01101010 01100101 00101100 00100000 01110111 01111001 01100010 01100001 01100011 01111010 01100011 01101001 01100101 00101110 00001010 00001010 01001110 01101001 01100101 00100000 01101101 01101111 01100111 00011001 00100000 01110011 01101001 00011001 00100000 01101010 01110101 01111100 00100000 01100100 01101111 01100011 01111010 01100101 01101011 01100001 00000111 00100000 01110000 01101001 01100101 01110010 01110111 01110011 01111010 01100101 01100111 01101111 00101110 00101110 00100000 01000001 00100000 01101010 01100101 01110011 01111010 01100011 01111010 01100101 00100000 01110100 01111001 01101100 01100101 00100000 01110011 01110000 01110010 01100001 01110111 00101110 00100000 01001110 01101111 01110011 01111010 00100000 01101011 01110101 01110010 01110111 01100001 00101100 00100000 01101110 01101001 01100101 00100000 01100011 01101000 01100011 01100101 00100000 01110011 01101001 00011001 00101110 00001010 00001010 00001010 01000001 01100111 01100001 01110100 01100001 00100000 01110000 01101111 01110111 01101001 01100101 01100100 01111010 01101001 01100001 01000010 01100001 00101100 00100000 01111100 01100101 00100000 01101110 01101001 01100101 00100000 01100100 01100001 01101101 00100000 01110010 01100001 01100100 01111001 00100000 01101110 01100001 01110000 01101001 01110011 01100001 00000111 00100000 01101110 01101111 01110100 01101011 01101001 00100000 01101011 01101111 01100100 01100101 01101101 00100000 01100010 01101001 01101110 01100001 01110010 01101110 01111001 01101101 00101110 00100000 01000100 01101100 01100001 01110100 01100101 01100111 01101111 00100000 01110011 01110000 01100101 01100011 01101010 01100001 01101100 01101110 01101001 01100101 00100000 01110011 01101001 01100101 00100000 01110000 01101111 01011011 01110111 01101001 00011001 01100011 01101001 01000010 01100001 01101101 00100000 01101001 00100000 01110100 01101111 00100000 01111010 01110010 01101111 01100010 01101001 01000010 01100001 01101101 00101110 00100000 01001010 01100001 01101011 01111100 01100101 00100000 01110011 01101001 00011001 00100000 01001001 01101110 01100101 01111010 01101011 01100001 00100000 01101101 01111001 01101100 01101001 01000010 01100001 00100001 00100000 00111010 01010000


Tak, tak, wiem. Głupio wygląda. Ale ile mi zabawy przyniosło!
> Rozwiązanie <


.


28.06.2008 :: 18:53 Komentuj (5)

Nienawidzę być kobietą. Kobietą dla mężczyzny. Bo poza tym, to moja płeć mnie bardzo, ale to bardzo zadowala. Prawda, czasem są dni, kiedy wypieram się swojej kobiecości i w ogóle jestem nieszczęśliwa, ale... to także są cechy wynikające z bycia kobietą! Czyż to nie urocze?
Dzisiaj, będąc na mieście, wpadłam do kosmetycznego, żeby popatrzeć co mają. Kiedy doszłam do działu z tymi wszystkimi rzeczami do golenia, stwierdziłam, że przydałaby mi się jakaś depilacja porządna przed wyjazdem.. Wiadomo, zawsze można kogoś spotkać, a poza tym będzie tam On! [ On ma wielkie znaczenie, bo teraz mój przyjaciel, a wcześniej pierwsza miłość jeszcze wtedy nastoletnia. Do tej pory mam do niego nieco cieplejszy stosunek... ;) ] W każdy razie podeszłam do tej kolorowej półki i zaczęłam szukać czegoś odpowiedniego. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że wybór nie będzie taki łatwy? TYSIĄCE tego staffu! I jak ja miałam się zdecydować na jedno? Wzięłam dwa różne.. I tak z koszyka z sześć wyjęłam. Masakra jakaś... Szybciej by wyszło przejść się do kosmetyczki. Drożej, ale zaoszczędziłabym na czasie.

Przed wyjazdem musiałam załatwić masę spraw, i o dziwo się wyrobiłam ze wszystkim. Teraz w spokoju mogę się pakować i żegnać na trzy miesiące. Fakt, przez ostatnie dwa dni w domu bywałam jedynie rano i wieczorem i oczywiście byłam strrrasznie zmęczona, ale teraz czeka mnie dzień laby. Poza tym jutro idę na Seks w Wielkim Mieście!!! <3

Z przykrych informacji...
Mój laptop umarł! Śmiercią tragiczną. I co teraz? A no teraz czekają mnie 3 MIESIĄCE BEZ INTERNETU. Ja też umrę. Równie tragiczną śmiercią. I co ja pocznę? Fakt, mejle można pisać, bo odbiorę je zawsze w bibliotece, ale poza tym to jakiś horror będzie. Wszystkie subskrypcje na youtube, ploteczki z pudelka i kozaczka, Wasze blogi. M-A-S-A-K-R-A. No chyba, że stanie się cud, ale w te przestałam wierzyć w dniu, kiedy okazało się, że Święty Mikołaj to bujda. To chyba wtedy umarło moje dzieciństwo ;)


Ostatnio byłam w jakimś RASTopodobnym sklepie i jakiś młody chłopak kupował prezerwatywy. Duży wybór, więc mu trochę zeszło. W końcu zdecydował się na jakieś dwa opakowania tego samego rodzaju. Ale nie to przykuło moją uwagę. Lepiej: kiedy zapłacił już za przedmiot uciech, podszedł do swojej dziewczyny, a ona cała czerwona! Zaczęła się rozglądać, czy nikt nie patrzy, wyjęła z reklamówki owe prezesy, zmiętoliła opakowania w ręku i szybko schowała do torebki ze słowami "Po co się tak afiszujesz?!" .. Chłopak zbaraniał, ale mimo wszystko życzę im szczęścia..
Czy prezerwatywy są tematem tabu? Lepiej z nimi, bo bezpieczniej chyba, co?