Majówka


05.05.2008 :: 00:52 Komentuj (5)

Oj, wspaniały weekend za mną. Boli mnie myśl, że trzeba wrócić do rzeczywistości. Bawiłam się przewspaniale i wierzcie mi, że się strrrasznie rozleniwiłam. Odwiedziłam nawet kochane Zakopane! Sprawdziłam, rycerz nadal leży na swoim miejscu i ma się dobrze.
Jeżeli interesuje Was relacja z mojego pobytu, to oczywiście zapraszam na mojego fotobloga, gdzie sukcesywnie będę dodawać jakieś zdjęcia z wyjazdu :)

Ot, i tyle mogę powiedzieć. Na razie mi smutno, że to koniec i że teraz będzie długo długo nic, ale jakoś nabrałam ochoty walczyć jeszcze o to, co już mi radości nie przynosiło od dłuższego czasu. Musiałam na coś postawić i postawiłam na odbębnienie obowiązku. A później to mi to lotto.


Taki trochę mętlik. Ale tylko trochę.


07.05.2008 :: 23:18 Komentuj (7)

Wszystkim w gorącej wodzie kąpanym polecam zimny kubeł wody, który prezentuje nawet nasza-klasa. Tak jak do tej pory mało mnie obchodziło co się dzieje z ludźmi z mojego otoczenia i najzwyczajniej w świecie się ich życiu nie przyglądałam, tak teraz aż mi się niedobrze robi od nadmiaru wiadomości i informacji napływających ze wszystkich stron. Powariowali, tyle powiem. Zero szacunku do samych siebie. Poza tym budowanie sobie negatywnej opinii na początku drogi w danej grupie to.. głupota. Jak wielki błąd (albo ile mniejszych błędów) trzeba popełnić, żeby ludzie odwracali się do nas plecami i nie chcieli z nami rozmawiać? A przecież nie tak łatwo naprawić to, co sie zepsuło własną głupotą. Oj ludzie, żyć nie umiecie.

Moja chemia poszła do.. przodu! Jupijajej, tiruriru i w ogóle dubidubidub! Tak mniej więcej się dziś czułam, kiedy opuszczałam kochany wydział z ważnym podpisem w ręku, ha! Kurcze, żeby teraz ładnie to zakończyć i nie robić sobie pleców, bo drugiej szansy nie dostanę. Jedyną moją obawą jest teraz chęć zemsty, która może ale nie musi obudzić się w głowie mojej prowadzącej. Chyba mi tego nie zrobi..?

Zbliżają się poważne kłopoty finansowe, mój portfel skomle o kawałek monety. Nie wiem ile to potrwa, ale liczę, że gdzieś do lipca. Chyba, że w końcu zbiorę się w sobie i ruszę z tym, z czym ruszyć powinnam. Nadal nie mogę znaleźć czasu, mimo, że jest to coś, co naprawdę może mi pomóc. Kurde, Aśka, nie bądź pipa... :/

M. mnie wkurwia. Ale to tak wkurwia, że aż potrafię czerwienieć ze złości. Teraz pytanie: dlaczego akurat JEJ nie chcę się sprzeciwiać? Po chuj ja w ogóle z nią rozmawiam, skoro nie mam na to ochoty? Aha, bo nie lubię jak ktoś przekazuje swoje racje krzykiem i nie słucha innych. Mam i tak dziwne wrażenie, że pazury mi same zaraz wyskoczą i zmażę z tej jej buźki ten pieprzony uśmieszek, który wszystkich doprowadza do szewskiej pasji.

Miała być notka kulturna, bez przekleństw, a wyszło to co jest.


"Poproszę małe appletini, ale tylko ciut ciut tini" :)


Związki są różne, sami wiecie.


10.05.2008 :: 23:32 Komentuj (10)

Nie żebym się czepiała, ale ja nic nie pisałam o naszej klasie. Ja jedynie o niej wspomniałam! Ale skoro już mnie zarzuciliście opiniami o niej, to mówię co myślę:
Pixelized, debile są wśród nas i tego nie powstrzymasz. Chcą mieć pseudo-konta i tworzyć pseudo-historię - to niech to robią. Mi nie zawadzają, a jeśli już przypadkiem zaproszenie jakieś wpadnie to usuwam i mam święty spokój. Nie zaprzepaszczę możliwości odnowienia kontaktu ze znajomymi tylko dlatego, że wariaci sami się rodzą. Nowa zabawa, kiedyś pewnie się znudzi i będzie święty spokój.
Lukem, ale wiadomo, że rosnąca liczna użytkowników powoduje takie historie. Jeśli chodzi o Linkedin.com i tym podobne, to powiem, że nie jestem przekonana i nie za bardzo się jeszcze w nich orientuję. Poza tym mi nie zależy np. na koncie żeby je po prostu mieć, ale po to by łapać na nowo kontakt ze znajomymi. A na portalach o których piszesz jest mało moich znajomych, którzy lecą za tłumem raczej ;)
Takamala, jak ja zakładałam konto, to n-k w ogóle nie chodziła, serwer się wieszał i generalnie było do bani. Teraz jest to w miarę profesjonalny serwis i generalnie ja się tam bardzo dobrze czuję. Już nawet mój tata konto sobie założył, a to już coś, bo jak do tej pory mówił: jego to wcale nie bawi ;p



To co zauważyłam ostatnio, to sposób łączenia się w pary. Zauważcie, że ludzie piękni zawsze się znajdą. Często widuję to na ulicach. Osoby uważane za piękne (znacie ten rodzaj, prawda?) zawsze znajdą drugą piękną połówkę. Miło się patrzy na takie okazy na ulicach, ale czasem się zastanawiam, czy to nie powoduje zamknięcia się w tym pięknym świecie. Czasem mam wrażenie, że oni się nawet razem do jednej kosmetyczki zapisują.
Inny typ par to maniacy seksualni. Mało kiedy ze sobą rozmawiają, częściej biegną w stronę łóżka na wyścigi. Ja taki związek kiedyś przeżyłam, ale jako że maniaczką nie byłam, to szybko zdezerterowałam. Dla niektórych to zabawa i ja to rozumiem. Nie neguję, jednak wiem, że to wcale nie jest dla mnie.
Następnie to tak zwani 'interesujący się'. Interesują się czymkolwiek, aby razem. Robią cokolwiek, aby razem. Wszystko, co jest uważane za fajne - robią razem.
Normalnych (haha) zostawiłam na koniec. Na pierwszy rzut oka najnudniejszy rodzaj pary, ale jednak mają w sobie coś. Łączą w sobie wszystkie powyższe typy i dlatego są najciekawsi. Nie zawsze im się udaje, ale w tym wypadku starania są większe.

Rozwaliłam związki na części pierwsze, wiem. Ale to pewna metoda kuracji i wcale nie zamierzam z niej rezygnować. Dzisiaj po denerwującej rozmowie z A (a może nawet podczas tej rozmowy), stwierdziłam, że bycie singlem jest teraz modne. Może i ja spróbuję? Może już wyczerpałam limit związków poza związkami i związków za bardzo związanych?


O wszystkim słów kilka[naście]


12.05.2008 :: 23:42 Komentuj (8)

Jakie to jest smutne! Jakie to denne i głupie! Wymieniać epitety mogłabym bez końca. Bawi mnie to, jak bardzo ludzie uzależniają się od wyimaginowanego ideału i chociażby oberwali niezłe kopniaki w dupę to i tak nie zmienią swojej postawy! Kiedy ktoś nam każe spadać, to chyba wiadomo, że nie jesteśmy mile widziani, prawda? No to po co się pchać tam, gdzie nas nie chcą?! No ludzie, darujcie, błagam.
Poza tym gnębienie mnie telefonami i płaczliwymi smsami działa mi na nerwy. Staję się wtedy brutalna w swej szczerości i jedynie kłótnie z tego wynikają. Dajcie mi spokój, to i spokój Wam będzie dany.

Orany, ojacie, zaliczyłam dziś kolokwium z fizyki! Biorąc pod uwagę, że wiele osób się na tym wyłożyło i pamiętając o tym, że ja jestem z fizyki noga, to w gruncie rzeczy mam się z czego cieszyć. Oczywiście później i tak usłyszałam, że albo zatonę, albo przeżyję. Odpowiedziałam, że pływać umiem i nie poddaję się tak łatwo. Chyba oboje z panem S. liczymy na moje powodzenie. Nie sądzę by chciał mnie widzieć za rok, hehe.



Byliście kiedyś zdradzeni? Zdradziliście sami? Moje pytanie.. czy osoba zdradzona ma prawo do zemsty?
Przed chwilą obejrzałam w TVNStyle program Miasto Kobiet, gdzie wypowiadały się dziewczyny zdradzone. Opowiadałaby o swoich zemstach.
Jedna, spotkawszy swojego ukochanego z jakąś kobietą, podeszła i przedstawiła się jako jej rywalka.
Druga, zła na cały świat, zadzwoniła do firmy swojego chłopaka podając się za pielęgniarkę z instytutu zmiany płci mówiąc, że proces zabicia plemników się udał, teraz zapraszają na usunięcie jąder. Zadzwoniła także do firmy kochanki, podając się za asystentkę chirurga plastycznego powiedziała, że operacja piersi nie jest możliwa ponieważ są one nazbyt zwisające, ale polecają w takim wypadku liposukcję.
Trzecia kobieta zdewastowała piękne, drogie, skórzane i te z najlepszych tworzyw ubrania i buty. Kosmetykom także sie dostało. A wszystko to chlorem. Jedyny minus - zniszczyła sobie ręce.
Do czego jesteśmy zdolni, żeby tylko poczuć się lepiej? Próbuję sobie przypomnieć moje próby mszczenia się na innych i zazwyczaj staram sie to rozegrać tak, aby nikt po mnie nie poznał prawdziwych intencji. Chyba jak na razie mi się to udaje, biorąc pod uwagę, że ludzie nadal próbują pode mną dołki kopać i nie spodziewają się nadchodzącej burzy.
Zdradzona kobieta to potwór. Tak samo zdradzony mężczyzna. Panowie, lepiej nie zadzierajcie z Nami - kobietami. Panie, lepiej nie zadzierajcie z facetami.



Słyszeliście o Chinach? Wiecie.. dla mnie to wszystko to jakiś chory znak.


Znasz siebie?


14.05.2008 :: 23:48 Komentuj (3)

Uwielbiam ten moment w ciągu dnia, kiedy wracam zjebana do domu, wyskakuje z ciuszków i biorę chłodny prysznic. Rozkosz nie do opisania, a i nastrój się niesamowicie poprawia. Później zazwyczaj daruję sobie jakieś niewygodne biustonosze i popylam po domu w najgorszych oberwańcach, jaki znajdę w szafie. To są moje godziny i nikt nie ma prawa mi tego zepsuć. Dopiero jak zmuszę się do odebrania telefonu i zgodzę na jakieś wyjście, powtarzam poranny proces przeistaczania się w osobę, z którą można pokazać się na mieście. A tak nienawidzę tych chwil, że często wyłączam komórkę i nie przyjmuję do wiadomości, że ktoś może mieć do mnie ważną sprawę.
Tak mniej więcej wyglądają dwa popołudnia w tygodniu. Zazwyczaj niestety telefon odbieram.



Dzisiaj dotarło do mnie, że tak naprawdę to każdy człowiek jest w głębi duszy dziwką. Sprzedajemy się nawet nie zdając sobie z tego sprawy. To źle? Nie wiem sama. Biorąc pod uwagę korzyści, jakie czerpiemy z różnych układów, to powinniśmy działać w ten sposób na większą skalę; jeśli jednak poszukamy wyrzutów sumienia i konsekwencji, to możemy nieźle sobie zaszkodzić. Co gorsza, nie minie chwila, a pójdzie fama o naszych poczynaniach i kończyć się to może wykluczeniem z grupy znajomych.
Akceptować czy zaprzeczać naszej cholernej, ludzkiej naturze?
Ja już się przyzwyczaiłam do swoich zwierzęcych zachowań. Nie zamierzam podchodzić obojętnie do tego czym jestem i jaka jestem. Razi mnie jednak niedorosłość innych. Jeśli sypiasz z kim popadnie, to nie wmawiaj mi, że wierzysz w dziesięć przykazań. Przyznaj po prostu, że żyjesz tak, jak chcesz i nie zmierzasz się ograniczać. Ja wszystko zrozumiem, nie zadam głupich pytań. Daruj i mi i sobie tego swojego zażenowania.





Barry Louis Polisar - All I Want Is You

Oglądaliście film Juno? Polecam!



No kurwa cycki opadają. Wysiadam.


16.05.2008 :: 01:00 Komentuj (6)

To jest po prostu niewiary-kurwa-godne! Trzeba być skończonym dupkiem, żeby tak zepsuć mi klimat, jaki się pojawił dzięki juwenaliom. Już mi się odechciało iść na jutrzejsze koncerty, bo jak sobie pomyślę, że Jego tam spotkam, to mnie kurwica bierze. Co on sobie wyobraża? Że pojawi się jak gdyby nigdy nic, przytuli, da buziaka i zaliczy?! Gówno, nie zgadzam się. Ja protestuję! Ja się chciałam zabawić, a z wiecznie mnie śledzącym gnojkiem z zabawy raczej nici. Jakie to życie jest w chuj niesprawiedliwe!

Wszystko fajnie, pięknie, słoneczko świeci, a ja mam ochotę zejść z tego świata. Mama mnie kontroluje, a znajomi wkurwiają. Mam ochotę się gdzieś zamknąć i nie wychodzić przez tydzień.
I co z tego, że jest późno, że się nie wyśpię? HALO, ja mam WOLNE! Wolne kurwa. Wyśpię się, bo będę spała do 15tej. I nie Twój biznes, z kim rozmawiam! Mam tylu znajomych, że wymienienie ich wszystkich trwało by wieki! I nie, nie gadam CIĄGLE przez telefon. Robię przerwy na jedzenie i sikanie.
Gówno mnie obchodzi, że Ci z głowy wyleciało. Już mam dość, rzygam dalej niż widzę tą Twoją słodyczą. Przyznaj, że nie chciało Ci się dupy ruszyć i załatwić mi jednej pieprzonej rzeczy. Oczywiście, teraz ja muszę specjalnie sie wozić sto razy, bo Ty RAZ nie mogłaś po drodze mi pomóc.

I jeszcze raz usłyszę jakąś niewybredną 'opinię'/'dogryzkę'/'cokolwiek' na mój temat, w mojej obecności i przy moich znajomych, to się chyba przekręcę. Albo Cię. Wybierz sobie i się zamknij.


Czemu baby są takimi sukami?! Zazdrosne, oczy sobie wydrapią. Jesteśmy niesłowne i przesadnie delikatne. Do tego świetne z nas aktorki. Miłe uśmiechy, ale kiedy ktoś się odwróci do nas plecami to wyjmujemy zestaw noży. Na każdy dzień tygodnia inny model.
Faceci też mają nasrane w głowie. Chyba nawet bardziej od nas - kobiet. Oni potrafią się pozabijać jeśli jeden drugiemu zdobycz zagarnie. Poza tym to hipochondrycy, alkoholicy i palacze. Śmierdzą, nie myją się i nie zmieniają skarpetek. Brudasy, nie opuścili jeszcze swoich jaskiń.


Doda siły doda!


17.05.2008 :: 22:42 Komentuj (5)


Inez Agata
czemu? doda fajna laska

tzn ja bardzo dode lubie i mowie serio.
Inez Agata
mozna lubic to, co doda tworzy, ale samej dody niekoniecznie

dode lubie, jako osobe.
Inez Agata
uuuu

hehe
Inez Agata
takie krejzolskie blondynki lubisz?

nie, jedynie na dode nie mam uczulenia
Inez Agata
nie no, kto, kogo lubi to rzecz gustu szczerze mowiac
Inez Agata
ona przynajmniej charakterna jest ;d

no wlasnie. jak widac... a nie te wszystki trzy cytryny andrzejewicz pitu pitu
Inez Agata
jesli mam je porownywac to tez wole dode
Inez Agata
i tak miedzy bogiem a prawda to ona ma najlepszy glos z nich wszystkich

a no wlasnie

wiec czemu by jej nie lubic

a ze czasem robi z siebie idiotke

a kto nie robi ?

ona ma gorzej, bo ja kamery sledza
Inez Agata
pewnie, tylko ona przed publika
Inez Agata
a jakby tak za kazda z nas jechala kamera to ludzie tez mowiliby, ze kontrowersyjne laski jestesmy

a no wlasnie

wiec po problemie

ona cierpi za nas wszystkie
Inez Agata
co nie? kazda z nas lubi bzykanko w kibelku

a nie?
Inez Agata
mi sie tam marzy cos takiego;d

a no wlasnie... wiec w glebi duszy kazda laska to doda

:d
Inez Agata
co nie?

nie mozna nie lubic samej siebie... wiec i dody nie lubic nie mozna
Inez Agata
jaki piekny wniosek. pokazmy swiatu te rozmowe


A więc to robię! Pokazuję całemu światu (to nic, że czyta mnie z 10 osób może:P), że każda kobieta to taka Doda!





Ja mam pojuwenaliowego kaca i bolące mięśnie. Widziałam jedynie (sic!) dwie bójki, wyszalałam się i pośmiałam. Było zajebiście, a panu A. zasadzam wielkiego kopniaka w dupę. Byłeś, nie byłeś, mam to gdzieś. Przestałam się w pewnym momencie Tobą przejmować.
A przystojnego pana z Mat-Infu gorąco pozdrawiam. :>



A na rozruszanie mięśni polecam to, czym się z Agatą zachwycamy cały wieczór. I piosenka i taniec - nieziemskie!




Zakochani są wśród nas?


19.05.2008 :: 00:29 Komentuj (4)

Poznajecie się. Błysk w oku, porozumiewawcze uśmiechy, delikatne dotknięcia niby mimochodem. Świat wydaje się zaczarowany, magiczny, nieziemski. Ludzie wokół przestają istnieć, nie zwracacie uwagi na otaczającą rzeczywistość.
Słońce mocniej świeci, niebo wydaje się bardziej niebieskie, a kwiaty pachną jeszcze bardziej intensywnym zapachem.
Patrzycie na siebie, oboje niepewni reakcji tego drugiego. Półsłówkami rozpoczynacie rozmowę, która po jakimś czasie przeobraża się w potok słów wymieszany z oszalałymi myślami. Delikatność chwili was zawstydza, nie chcecie nic zepsuć, każdy kolejny ruch musicie przemyśleć kilka razy. Każde wypowiedziane słowo także poprzedzone jest krótkim zastanowieniem.

Po jakimś czasie rozstajecie się, każde idzie w swoją stronę. Obiecujecie sobie kolejne spotkanie.
Kiedy docieracie do domu, wasze myśli kręcą się wokół tego drugiego. Wspominacie każdą chwilę, każde spojrzenie i słowo. Analizujecie wszystko, co was spotkało, co poczuliście i co pomyśleliście.
Zasypiacie, mając w głowie piękny scenariusz tego, co może się zdarzyć, co może spotkać właśnie was.

Kiedy widzicie się ponownie piękne spojrzenia ulatują daleko. Uśmiechy są wymuszone, a rozmowy suche. Dotknięcie nie przynosi ze sobą żadnych emocji. Patrzycie na siebie jak na obcych, nie potraficie poprowadzić dłuższej rozmowy. Nie macie ochoty na spacery przy zachodzie słońca ani inne uniesienia. Po paru godzinach męczarni rozstajecie się obiecując sobie, że nigdy więcej na siebie nie traficie.



Miłość w XXI wieku.
Smutne.
Wiem, że niektórzy z was dodali by do tego gorący seks, ale są chwile, których nie należy niszczyć zwierzęcym instynktem.


Erowizyjny kicz.


25.05.2008 :: 01:59 Komentuj (7)

No i tak. Eurowizja nie jest dla nas. Hasło najbliższych dni które ja powtarzam od paru lat. Konkurs plastikowych lalek albo idiotycznie przebranych facetów. Muzyka to same dno. Pytam: po co my tam się pchamy? Mimo wszystkich Gosiów Andrzejewiczów uważam, że polski rynek muzyczny jest na wysokim poziomie i nie trzeba 'poprawiać' wyników poprzez występowanie na konkursie przypominającym kółeczko wzajemnej adoracji. Wywijanie tyłkiem nie jest w naszym stylu!
Oj, przepraszam Nataszka, zapomniałam o Tobie. Ha, może nawet miałabyś szanse na wygraną w tym świecie kiczu.

Żal mi jedynie Isis Gee. To znaczy nie, nie żal mi jej. Przez ostatnie tygodnie usłyszała od Polaków tyle pięknych słów, że myślę, że swoje i tak ugrała. Ta, która uważana była za faceta w spódnicy i beztalencie, sprawiła że z chęcią zasiadłam dziś przed telewizorem mimo, że wiedziałam jak ta szopka się skończy. Isis dała świetny występ i coś w tym jest, skoro w internetowej sondzie (na stornie Eurowizji) zajęła DRUGIE miejsce. A w Serbii uznana została najpiękniejszą wykonawczynią. Ha, no i co Wy na to?

Dla niedoinformowanych: wygrał Rusek, który wiedząc, że sam nic nie ugra, zaprosił na scenę znanych przyjaciół: wokół niego bosko tańczył Evgeni Plushenko (mój kochany łyżwiarz zaraz po Yagudin'ie, Lambiel'u i Joubert'cie <3), a przygrywał mu znakomity skrzypek, który swoją drogą towarzyszył swego czasu na różnych pokazach mistrzów właśnie Plushence. No oprawa piękna.. tylko ani Rusek ani jego piosenka mnie nie zachwyciły. KICHA.

Z początku piosenka Armenii była dla mnie nieporozumieniem, ale kiedy znowu usłyszałam ten śmieszny kawałek, to pomyślałam, że coś w tym jest. Qele qele! No śmieszna jest. A biodra same lecą do tańca, haha. I to jest chyba dla mnie hicior z tych wszystkich dziwnych propozycji, jakie mi dzisiaj pokazali.

Największy obciach? Chyba No Angels reprezentujące Niemcy. Tak, dobrze kojarzycie, one swego czasu (dzięki Bogu) rozwiązały zespół, ale znowu do niego wróciły (...) specjalnie dla konkursu eurowizyjnego. No cóż, jako państwo założycielskie, Niemcy nie występowały w półfinałach, tylko automatycznie trafiły do finału. Znalazłam wersję z teledyskiem i programami komputerowymi do upiększania, ale również wersję live z konkursu niemieckiego! One nie powinny chyba już śpiewać. A ten upiór rudy wygląda na trochę podstarzałą :P Komentator polski powiedział, że spełniają swoje marzenie dziecięce, ale trochę za późno ;) Trafione bardzo.


Mój apel: NIGDY WIĘCEJ EUROWIZJI!!!


Do zobaczenia w czerwcu!


26.05.2008 :: 10:53 Komentuj (6)

Znacie serial 'Sex w wielkim mieście'? Teraz stworzono na podstawie tej serii także film. 20 czerwca jest jego premiera i oczywiście ja tam będę!! Chociażbym miała siedzieć na schodkach, to pójdę na premierę. O. Uwielbiam S.J. Parker i jej koleżanki. Poza tym ten film to takie marzenia małych dziewczynek.
Bo żadna kobieta mi nie powie, że nigdy nie chciała być kiedyś taką Carrie Bradshaw, która kupuje buty w drogich butikach, jej jedynym zmartwieniem są faceci i generalnie wszyscy ją kochają, nawet ex-faceci. Życie lekkie wydawać by się mogło patrząc na to, jak żyje Carrie, nie sądzicie? Ja zawsze chciałam być dziewczyną z Manhattanu i nadal mnie ta chęć nie opuściła.

Robię wszystko, żeby 11 lipca być w Polsce jeszcze. Chcemy jechać z Kaliną do Poznania na koncert Nelly Furtado. Mogę nawet opóźnić swoje wyjazdy dla tego wydarzenia! Tak bardzo chcę jechać, że pewnie coś się nie uda - normalka. Ale starać się będę.

Pierwszy tydzień czerwca - Warszawa. Spotkam się moją Oleńką nareszcie! Pozałatwiam sprawy wyjazdowe i jak to mówi moja mama 'pomarnuję trochę przedsesyjnego czasu". Zaraz potem zaczynają się egzaminy, ale niestety muszę jakoś wyjazd do Wawy zmieścić w kalendarzu. Jeśli to zawalę, to pożegnam się z wakacjami, a to byłby już koszmar jakiś.

Sesja tuż tuż. Wyciąga po mnie łapczywie łapska i daje do zrozumienia, że szybko się nie uwolnię. Dużo dużo egzaminów, czasu na przygotowanie coraz mniej. Fatalnie. Co gorsza tak się wszystko ułożyło, że z fizyki już się nastawiam na poprawkę. Nie dam rady się przygotować do 9tego. Postaram się, ale wiem jak to się skończy... 500 zadań w tydzień nie zrobię, a tyle mam do przygotowania, żeby mieć 50% szans na zdanie. Fajnie, nie?


Do 20 czerwca Mośki kochane!


Rozterki jak z telenoweli.


28.05.2008 :: 00:44 Komentuj (8)

Tak, tak, wiem co teraz powiecie. 'Obiecanki cacanki' lub 'O jak fajnie'. Ja się po prostu wyżalić muszę.

Napiszę jak wtedy, kiedy byłam w podstawówce.
Bo jest pewien chłopak, który mi się podoba.
Ten chłopak jest przystojny, interesujący, z polotem. Prawie ideał (prawie, bo wiemy wszyscy, że ideałów nie ma!). Fajnie nam się rozmawia, przebywa razem. Jedyny problem - moja mama jest na nie. Bo nie studiuje tylko pracuje, bo jest tylko po maturze, bo o czym my będziemy rozmawiać itd itp.
Jest też drugi chłopak, który mi się wcale nie podoba.
Ten chłopak jest przystojny, interesujący, z polotem. Prawie ideał (wiadomo dlaczego tylko prawie). Fajnie nam się rozmawia i przebywa razem przez pierwsze 15 minut. Jedyny problem - moja mama jest na tak! Bo studiuje trudny kierunek i jest inteligenty, bo ma przed sobą wspaniałą przyszłość, bo jest przystojny, interesujący i z polotem.
Pytanie: czemu mama nie zauważa tych ostatnich cech u kandydata numer jeden? I co? Znowu mam przeżywać to, co z Adrianem? Historia skończyła się koszmarnie i co gorsza do tej pory czuję niesmak.
Jak zwykle stwierdzę, że nie ma sensu. Kurwa. Jego. Mać.

Koleżanka zapytała się mnie, dlaczego ja się po prostu z nim nie prześpię. Z tym pierwszym w sensie. Ludzie, czy Wy żyjecie tylko seksem?! :|


OGŁOSZENIE


30.05.2008 :: 21:17 Komentuj (7)



Młoda, ambitna i rozgarnięta dziewczyna udzieli korepetycji z zasad pieprzenia sobie życia. Doświadczenia z ostatnich dni są wyśmienitymi referencjami!
Wszystkich chętnych zapraszam do zgłaszania się na godzinne konsultacje. Spotkania są darmowe, ponieważ jest to działalność charytatywna.