Chandra?
06.01.2008 :: 23:27
Komentuj (7)Napisz, napisz... ale co? Żeby napisać chociaż taką notkę na głupawym blogu , trzeba mieć coś mądrego do powiedzenia. A tak się składa, że ja mam ochotę uraczyć Was jedynie jednym słowem.
Pierdolę.
Za tydzień będę mogła się pochwalić liczbą dwadzieścia w miejscu 'wiek'. Fajnie, fajnie. 20latka bez większych szans na zrobienie czegoś w życiu. A może to jedynie ja tak myślę? Non stop słyszę, że mam się zamknąć i robić swoje.
Prawdą jednak jest fakt, że ostatnio mam wrażenie jakbym stała w miejscu. I nic, ani nikt tego nie zmieni. Potrzebuję jakiegoś impulsu, który wypłynąć może jedynie ze mnie. Najgorsze jest to, że na razie nie czuję jakiegoś większego uniesienia. Wiem, że źle robię, bo staram się pogodzić z tym wszystkim, ale tak naprawdę to wcale nie o to mi chodzi.
Za tydzień, w sobotę, impreza. K. mówi, że będzie fajnie, ale ze mnie naprawdę ciężko wydobyć chociaż trochę energii. Zaprosiłam trochę osób, więc nie mogę nawalić... Nie mogę też obiecać, że to będzie zajebisty wieczór.
Nie wiem, czy widzicie, ale w kategoriach swego czasu pojawiła się kategoria 'gówniane życie'. Zgadnijcie co. Ta notka też tam trafia.
Gonią mnie terminy!
10.01.2008 :: 20:02
Komentuj (4)Kalendarz zapełnił się terminami egzaminów, dnie spędzam na uzupełnianiu notatek i na nauce... Mam czym zapełnić czas i to mi daje pewne poczucie własnej wartości. Oczywiście, będzie zajebiście trudno, ale wyjątkowo teraz czuję, że dam radę.
Może to też dlatego, że chemia idzie do przodu i ciężar niezaliczonych kół wydaje się coraz mniejszy. Współczuję tym, którzy muszą uporać się z kilkoma przedmiotami na raz! U mnie leży tylko (a może i aż) chemia.
Generalnie mało mnie teraz gdziekolwiek. Ta pora roku to..
sesja.
Późną porą różne myśli do głowy przychodzą...
28.01.2008 :: 01:37
Komentuj (2)Kto by pomyślał, że tyle czasu zleci do kolejnego napisania. Nie sądziłam, że studia mnie tak pochłoną.. Na tyle dzielnie wytrzymywałam zarwane noce przeznaczone na naukę, że teraz się trochę przestawiłam. Jako, że trafiło mi się trochę wolnego czasu, to odświeżyłam co nieco.
Wiecie, że mam już dwadzieścia lat? Moja impreza urodzinowa stała pod znakiem zapytania do ostatniej chwili! Wszyscy się pochorowali i nie miałam ochoty przez cały wieczór martwić się o moich zagrypionych. W końcu Kalina mnie namówiła na jako takie wyjście. Skończyło się na piciu z siedmioma facetami. No i ja i Kalin. Nie powiem, było zabawnie. To nic, że przez nich nawet sobie nie potańczyłam w Azymucie... Przecież nie ich wina, że się pobili z ochroniarzami ;p
Tak naprawdę, to każde większe przedsięwzięcie musiałam odłożyć w czasie. Wszystko oflagowane jest nieokreślonym 'kiedyś'. Na razie główny plan to przemeblowanie pokoju i gruntowne porządki. Wykorzystam jakoś nadchodzące ferie i spróbuję sobie wszystko poukładać. Na półkach i w głowie. Potrzebuję przestrzeni, a zastawiony pokój daje wrażenie klatki. Do tego nie chcę już znajdować w szufladach skarbów. Przekonałam się ostatnio, że wracanie do przeszłości nie zawsze jest dobrym posunięciem. Co gorsza ciągle natrafiam na jakieś 'niespodzianki'.
Ogólne przemęczenie objawiające się rozdrażnieniem. Fukam na wszystko i tupię nogą na wszystkich. Przy tym nie zapominam jednak o byciu wieczną 'dobrą ciocią'. Nawet najbliżsi zaczęli to wykorzystywać i czuję się coraz bardziej ściśnięta. Chciałabym umieć powiedzieć 'nie'. Niestety, wychodzi mi to jedynie podczas rozmowy z obcą osobą. Zmienić! Natychmiast!
***
Adi, trzymam kciuki za to co jutro nastąpi!! Wierzę, że wszystko pójdzie dobrze. Przykro mi, że nie mogę być z Tobą w tych chwilach, ale pamiętaj, że ciągle myślę o tym, abyś wrócił do zdrowia :*
wszyscy mają konto na naszej klasie. mam i ja.
30.01.2008 :: 01:09
Komentuj (2)Wiele złego się ostatnio słyszy o portalu nasza-klasa. Wszyscy się tym zaczęli interesować i coraz częściej pojawiają się pogłoski o rzekomym niebezpieczeństwie czyhającym na nas na n-k. Dla mnie to brednie. Pomijając historie o kontach dilerów, to jeszcze nie słyszałam o żadnym takim incydencie.
Swoje konto mam i usuwać nie zamierzam. To straszne miłe uczucie znajdować znajomych, z którymi kontakt się urwał. Ostatnio mam nalot osób z Ełku, gdzie mieszkałam do 10tego roku życia. Znalazłam nawet chłopaka, który kiedyś stwierdził, że musi mnie pocałować w łazience. To było w podstawówce, ale wryło mi się w pamięć. To pewnie przez tą jego desperację... 'Ja to muszę zrobić!' - chyba jakoś tak to leciało. :)
Szkoda, że mam w sobie jakąś blokadę. Znajdując kolejnego znajomego zastanawiam się, czy wypada, czy pamięta itd itp. Często rezygnuje i przechodzę dalej. Tak też jest w wypadku wyżej opisanego Kuby. Jednak 10 lat to dużo dla znajomości, która istniała w wieku 10 lat :P
Jutro moje 'być albo nie być'. To znaczy na pewno będzie jakieś 'być', ale ja chcę to, które sobie wybrałam. Wszystko zależy od kruchej, rudawej kobietki, która trzyma władzę.
Dzisiaj miałam mega kłótnię domową. O prawo jazdy poszło. Nie rozumiem problemu.. ja opłacam, ja znajduję na to czas, ja zdaję i jeżdżę. Też ja. Jakim prawem ktoś może mi zabronić tego? Kiedy rozchodzi się o facetów, picie czy palenie byle gówna to 'moja sprawa, moje życie', ale kiedy chodzi o głupi kartonik który będzie udogodnieniem dla nas, to pojawia się foch i jedno wielkie 'nie'. To się kupy nie trzyma.
Jutro zaczynam akcję pokojową. Jadę po specjalne kartony do pakowania i mówię 'nara' temu, co mi zaśmieca przestrzeń życiową. Trzymajcie kciuki. Trochę mi zajmie to odgruzowywanie życia.
Poza tym znowu oszukana zostałam. Za bardzo ufam niektórym osobom.. A może nie ufam? Bo podświadomie wiedziałam, że coś nie gra. Tak, tego się trzymam. Wiedziałam, że tak będzie!
O co kaman?!
31.01.2008 :: 20:29
Komentuj (3)Chaos w mojej głowie. Nieporządek totalny.
Właśnie w niemiły sposób straciłam coś, co do tej pory wydawało mi się najtrwalsze. Czuję się dziwnie, bo sytuacja bardzo niespodziewana. Tym bardziej, wydarzyła się akurat teraz, kiedy chyba nie powinna. Nie sądziłam, że znowu poczuję to dziwne uczucie, kiedy świat zwala nam się w jednym momencie na głowę. Nie wiem.. jakoś będzie, na pewno, ale jak na razie to mi ciężko, bo z każdej strony coś lub ktoś mnie atakuje.
Na dodatek wczoraj, podczas wywalania wszystkiego z pawlacza, złapałam strasznego doła. Znalazłam rzeczy, których znaleźć się nie spodziewałam. W pewnym momencie miałam ochotę wszystko rzucić i gdzieś zwiać. Zamiast tego opanowałam się i wyrzuciłam to, co sprawiało mi smutek. I rozżalenie.
Wczoraj do Niego dzwoniłam, ale nikt nie odebrał. Sama nie wiem, co myśleć.. Czy ktoś mógłby być aż tak dobrym aktorem? Mama mi dziś powiedziała, że jestem strasznie naiwna, a kiedy jest problem to sama się wystawiam. Pewnie ma rację, ale sama tak doskonale tego problemu nie widzę i przez to nie potrafię z nim walczyć.
Wszystko miało odbyć się wcześniej ale.. nie wyszło. Dlatego przełożone na maj. Wyjazd w odwiedziny do mojej siostry :) Z Babcią i Mamą. Cztery pokolenia razem, czy to nie jest zajebiste?